|

List….
Poradź mi, Matko, co czynić trzeba,
Kiedy odeszło, co szczęściem się zwie.
Uciechy świata wolałem od nieba.
Czy teraz, Mario, przygarniesz mnie?
Czy jestem godzien być dzieckiem Twoim
Skoro dotychczas nie znałem Cię?
Teraz, gdy rozpacz jest w sercu moim,
Tu w tej świątyni, znalazłem Cię.
Przyjdź, czekam, dziecino skruszona,
Matczyne serce przytuli cię
Przyjdź, moje wyciągam ramiona,
Bo żyć w rozterce bardzo jest źle.
O Maryjo, oto w tym nowym dniu pragnę
stanąć przed Tobą, Matko Boga i moja
Matko. Proszę Cię, abyś przyjęła moją
całkowitą gotowość bycia do Twojej
dyspozycji. Pomóż mi w dniu dzisiejszym
myśleć, mówić i czynić wszystko zgodnie
z Twoim życzeniem. Spraw, niech odczytam w każdym zdarzeniu wolę Twego Syna i Twoją.

Upadek
Pierwszy upadek… i drugi… i trzeci…i czwarty.
Tyle ich w ciągu życia człowieka. Ostatni trzeci upadek Pana Jezusa na Drodze Krzyżowej to upadek najtrudniejszy i najniebezpieczniejszy – najtrudniej jest powstać właśnie z niego. Najtrudniejszy w życiu człowieka, najbardziej niebezpieczny jest upadek ostatni. Upadek, który może się nam wydarzyć w godzinę śmierci: kiedy człowiek może stracić wiarę, kiedy w godzinę śmierci będzie przeklinał. Wtedy potrzebuje najwięcej siły, by powstać z takiego upadku. Idziemy z Matką Najświętszą tą Krzyżową Drogą, prosząc Ją „aby nas zbawienną drogą prowadziła,
a przy śmierci nam słodką opiekunką była”. Ona uważała, że złu trzeba się przeciwstawić, zdeptać je, zwyciężyć. Nie można cierpiącego zostawić bez pomocy. Trzeba okazać mu serce i ulżyć
w cierpieniu. Same łzy nie wystarczą. Trzeba swoje serce przyłożyć do chorego i cierpiącego,
i do końca walczyć o jego dobro, o odrobinę szczęścia dla niego, o odrobinę uśmiechu na jego twarzy. |
|